W grudniowym wydaniu miesięcznika Yoga & Health znalazłem dość ciekawy artykuł anonimowego autora “Yoga behind bars - personal pilgrimage”. W artykule tym autor opisuje swoje przeżycia i historię swojego jogicznego oświecenia za kratkami angielskiego więzienia Swansea. Artykuł zaczyna się następującymi słowami:
“Treść tego artykułu traktuje o osobistej transformacji i został on napisany po to, by ukazać, iż negatywne doświadczenie cierpienia, może mieć pozytywny wpływ na osobiste doświadczenie. Jestem pozytywnym produktem działania systemu więziennictwa - być może nietypowym z tego punktu widzenia.
Chciałem opisać bardzo dokładnie to, co we mnie zaszło, aby inni mogli również dostrzec w sobie podobne zmiany zachodzące w nich samych…”
W dalszej części artykułu autor opisuje to, w jaki sposób trafił do Swansea oraz towarzyszące temu uczucia - osamotnienie, cierpienie, poczucie wielkiej krzywdy i niesprawiedliwości. Twierdzi, że gdyby ktoś powiedział mu na początku odsiadki, iż uwięzienie będzie jednym z najważniejszych etapów w jego życiu, uważałby go za wariata.
Jednak w miarę upływu czasu zaczął nabierać pewnego dystansu do samego siebie i własnej kondycji, a poprzez medytację dostrzegać interesujące aspekty ludzkiej kondycji, które wcześniej pozostawały dla niego ukryte - to, jak wielu z nas buduje to, co nazywa własnym ‘ja’, z ubrań, które nosimy, jedzenia, które spożywamy, czy przedmiotów codziennego użytku; to, że większość osób całkowicie identyfikuje się z “głosem w swojej głowie” - niepowstrzymanym strumieniem mimowolnych, natrętnych myśli i towarzyszących im emocji; również to, że przez wszystkie lata swojego uprzedniego życia identyfikował samego siebie z iluzjami.
Dalej autor opisuje swoją trudną walkę z więzienną rzeczywistością - z bólem, frustracją, strachem i całą złą energią, która sprawia, że usiedzenie spokojnie i komfortowo w pozycji medytacyjnej na podłodze więziennej celi jest prawie niemożliwe. Mimo to, właśnie przez medytację autor zaczął odkrywać w sobie głęboki spokój i niezmąconą radość rdzenia swojej egzystencji - uczucie, które napełniło go poczuciem spełnienia w przeznaczeniu, które przywiodło go do zamkniętej celi więziennej, w celu dokonania tegoż odkrycia.
Doświadczenie, które nabył w trakcie medytacji, spowodowało, że autor, który zawsze uważał się za “ateistę”, zaczął uczęszczać na niedzielne msze w więziennej kaplicy, zaś jego pierwotna postawa “zachowania tożsamości bez względu na wszystko i wszystkich”, oparta na fałszywym osądzie iż jest “Robinsonem” żyjącym na bezludnej wyspie, zaczęła ustępować miejsca poczuciu uczestnictwa w życiu więziennej społeczności. Egocentryzm zmienił się w postawę zainteresowania szczęściem i dobrym samopoczuciem współwięźniów, strażników i obsługi więziennej. Kiedy zaczął pomagać innym wokół siebie i zdał sobie sprawę, iż jego własne szczęście może zrealizować się jedynie poprzez innych ludzi, poczuł się za murami więzienia człowiekiem wolnym - wyzwolonym raz na zawsze z okowów iluzji i kajdan mentalnego uwięzienia. Wolność ta zamanifestowała się w nim jako wewnętrzna przestrzeń, która pozwalała mu zachować spokój nawet w obliczu zewnętrznego zagrożenia.
Artykuł kończy się wielce zabawną konkluzją, w której autor twierdzi iż uwięzienie było najlepszą rzeczą jaka przydarzyła mu się w całym jego życiu - twierdzi on, że gdyby nie wpakował się był w kłopoty, które doprowadziły go do uwięzienia, prawdopodobnie byłby do dziś człowiekiem nieszczęśliwym - prawdziwy dotyk przeznaczenia. Do dziś mury więzienia Swansea pozostają dla autora tego artykułu “najświętszym miejscem na Ziemi”.
tłumaczenie Rafał Gadomski
Yoga & Health, grudzień 2008