“Co to jest szczęście i jak możemy je osiągnąć? Szczęście nie ogranicza się do kilku przyjemnych odczuć, intensywnej rozkoszy lub wybuchów radości. Jest to raczej pewien sposób bycia i doświadczania świata; głębokie uczucie spełnienia, które wypełnia każdą chwilę naszego żywota i trwa bez względu na nieuniknione niebezpieczeństwa, z którymi przychodzi stykać nam się na co dzień. Brak pomyślności jest odzwierciedleniem fundamentalnej wrażliwości na cierpienie, co może z kolei doprowadzić do odrzucenia samego siebie, do wrażenia, że nie warto żyć własnym życiem, gdyż i tak nie możemy odnaleźć w nim sensu.
Każdy z nas szuka jakiegoś rodzaju szczęścia i poczucia spełnienia. Nikt nie budzi się z rana myśląc: ‘Będę cierpiał cały dzień!’. Kiedy angażujemy się z własnej woli w jakiekolwiek długotrwałe wysiłki, robimy to, mając nadzieję iż zwiększy to naszą pomyślność oraz pomyślność innych ludzi. Zazwyczaj szukamy przyczyn szczęścia w świecie zewnętrznym. Dla odmiany, kiedy coś idzie nie tak jak trzeba, instynktownie szukamy pomocy z zewnątrz i staramy się dostosować warunki tak, by poczuć się lepiej. Niestety, bywa iż nie udaje nam się to, ponieważ nasza władza nad światem zewnętrznym jest ograniczona, czasowa i często iluzoryczna. W rzeczywistości jednak, to nasz umysł przekłada zewnętrzne warunki na szczęście lub cierpienie i choć transformacja naszej umysłowości może nie być wyzwaniem prostym, jest to coś, co pozostaje w zasięgu naszych możliwości. Prawdziwe szczęście jest trwaniem w głębokim poczuciu spełnienia, które wypływa z wyjątkowo zdrowego umysłu; sposobem bycia, który przenika wszystkie stany emocjonalne i zapewnia nam wewnętrzne zasoby niezbędne do tego, aby radzić sobie ze wszystkim, z czym przychodzi nam stykać się na co dzień.
Wiemy, że stan naszego umysłu może pokonać zewnętrzne przeciwności: będąc w trudnym położeniu, możemy zachować wewnętrzną siłę, godność i spokój umysłu. Z drugiej strony możemy przebywać w ‘małym raju’, gdzie wszystkie zewnętrzne warunki sprzyjają naszemu rozwojowi, a mimo to odczuwać głębokie, wewnętrzne cierpienie. Jest więc oczywistym fakt, że choć zewnętrzne warunki mogą znacząco wpływać na naszą pomyślność, nie definiują jej. Rzeczywiście wysoce pożądanym jest cieszyć się długim i zdrowym życiem, wolnością i dostępem do wiedzy, lecz jest jeszcze ważniejszym, aby odróżniać wewnętrzne uwarunkowania, które prowadzą do prawdziwego szczęścia, od tych, które je niszczą. W tym celu musimy być przenikliwi i świadomi. Po drugie, musimy kultywować takie stany umysłu, które prowadzą do autentycznego szczęścia i eliminują natrętne myśli i emocje, stanowiące przeszkodę w jego osiągnięciu. To wymaga determinacji i wytrwałości. Cały ten proces nazywa się ‘ćwiczeniem umysłu’ i leży u podstaw nauki o kontemplacji.
Mamy tendencję do tego, aby instynktownie identyfikować nasze nadzieje i obawy ze światem zewnętrznym. Jednak świat nie jest katalogiem rzeczy niezbędnych do spełnienia naszych pragnień. Nasza kontrola nad światem zewnętrznym jest ograniczona, czasowa i często iluzoryczna. Chociaż warunki zewnętrzne mają znaczenie i powinniśmy udoskonalać je na tyle, na ile jest to możliwe, to nasz umysł przekłada je na szczęście lub cierpienie. Faktycznie, stan naszego umysłu stale przekracza zewnętrzne warunki. Szczęście jest ‘ostatecznym wyzwaniem’ , musimy zatem identyfikować się z i kultywować wewnętrzne stany prowadzące do prawdziwego dobra - altruizm, współczucie, wewnętrzną siłę, wolność i pokój. Jednocześnie musimy stopniowo oczyszczać nasz umysł z umysłowych toksyn - nienawiści, żądzy, umysłowego chaosu, arogancji i zazdrości - które niszczą zarówno nasze własne szczęście, jak i to innych ludzi.
Szczęście często bywa mylone z fizyczną rozkoszą. Jednak inaczej niż pomyślność ulotne doświadczenie zmysłowej rozkoszy zależy od konkretnych okoliczności, czasu i miejsca. Wrażenie rozkoszy prędko zanika i ustępuje miejsca obojętności, a czasem obrzydzeniu. Dla odmiany prawdziwe szczęście jako ’sposób bycia’ jest mniej wrażliwe na okoliczności i staje się bardziej stabilne i wszechogarniające w miarę jak poznajemy je i go doświadczamy.
Poprzez introspekcję stopniowo odkrywamy, że chociaż niektóre procesy umysłowe takie jak żądza czy wrogość mogą być efektywne na krótką metę w celu wejścia w posiadanie specyficznych obiektów, które uważamy za pożądane lub potrzebne dla dalszego przeżycia, nie są one jednak potrzebne dla prawdziwego rozkwitu naszego ja oraz ja innych ludzi.
Czy można oczyścić umysł z negatywnych emocji?
To wszystko zależy od tego, czy negatywne emocje są, czy nie są nieodłączną częścią natury umysłu. Istnieje fundamentalna cecha umysłu, która przejawia się zawsze i wszędzie: podstawowa cecha poznania, bycia świadomym. Ta podstawowa świadomość jest niezbędna dla powstania jakiejkolwiek myśli i leży u podstaw każdej myśli, która przechodzi przez umysł. Jest również oczywiste, iż takie uczucia jak żądza, nienawiść i poczucie własnej ważności wymagają obecności czystej świadomości, aby móc się urzeczywistnić, lecz nie są potrzebne czystej świadomości. Czystą świadomość można przyrównać do lustra. Powierzchnia lustra umożliwia zaistnienie różnych obrazów, brzydkich lub uśmiechniętych twarzy, lecz obrazy te nie są częścią lustra i nie przechodzą przez nie. Ponieważ żądza, nienawiść, zazdrość i inne cierpienia nie są stałymi cechami umysłu, lecz powstają na skutek przejściowych przyczyn i okoliczności, mogą zostać zneutralizowane i ewentualnie usunięte.
Dwa stany umysłu znajdujące się względem siebie w skrajnej opozycji nie mogą powstać w tym samym czasie względem tego samego obiektu. Jest to przesłanka do tego, aby najpierw odkryć skrajne przeciwieństwa tych cierpień, a następnie kultywować ich antidota. Zatem im więcej wygenerujemy w naszym umyśle miłosnej życzliwości, mniej miejsca będzie w naszym umysłowym krajobrazie na uczucie nienawiści. Dlatego też trening umysłowy lub zaznajamianie się, które jest prawdziwym znaczeniem medytacji, jest kluczem do skutecznego radzenia sobie z negatywnymi emocjami wtedy, gdy pojawiają się one, aby nie zmieniły się w przewlekłe nastroje oraz, ewentualnie, w negatywne cechy charakteru.
Istnieje wiele różnych metod wyzwolenia się z negatywnych stanów umysłu. Można na przykład zidentyfikować złość, żądzę lub zazdrość, a następnie pozwolić, aby umysł spojrzał na te emocje tak, jak kiedy patrzy się w płonący ogień. Jeżeli się to powiedzie, nie powstrzymując emocji, ani nie pozwalając im wtargnąć do naszego umysłu, znikną one z własnej woli, jak ogień, który wygasa.
Ćwiczenie umysłu a plastyczność mózgu
Tybetańskie słowo gom, które zazwyczaj tłumaczy się jako ‘medytacja’, dokładniej oznacza ‘zaznajamianie się’, podczas gdy sanskryckie słowo bhavana, również tłumaczone jako ‘medytacja’, oznacza ‘doskonalenie’. Medytacja nie oznacza spokojnego siedzenia w cieniu drzewa i relaksowania się w chwili odpoczynku od codziennego zgiełku; oznacza zaznajamianie się z nowym spojrzeniem na rzeczy, nowym sposobem myślenia, postrzegania innych i doświadczania świata.
Wszyscy doświadczamy chwil bezwarunkowej życzliwości, współczucia, pomyślności i wewnętrznego spokoju. Są to jednak zazwyczaj ulotne stany umysłu, które niebawem zostają zastąpione innymi. Nie można jednak nauczyć się grać na muzycznym instrumencie, ćwicząc po kilka minut na miesiąc, i podobnie potrzebujemy ćwiczyć regularnie nasz umysł. Aby móc doskonalić się w koncentracji, altruizmie i innych ludzkich cechach, należy spędzać czas, siedząc spokojnie ze skupionym umysłem, na przykład pozwalając altruistycznej miłości przepełniać nasz umysł raz za razem, aż stanie się rzeczywistą częścią naszego ja.
W ciągu ostatnich 20 lat neurolodzy udowodnili, że mózg jest dużo bardziej ‘plastyczny’, niż początkowo sądzono, i że jego obwody mogę być zmieniane zarówno przez bodźce zewnętrzne jak i wewnętrzne. Dopiero w 1998 roku neurolodzy odkryli, że dorosły mózg stale tworzy nowe neurony. Ta zdolność do zmiany, czy to poprzez kreowanie nowych połączeń międzyneuronalnych, czy też umacnianie istniejących, nazywana jest plastycznością mózgu. Badania przeprowadzone na muzykach, którzy poświęcili 10 000 godzin na grę na swoim instrumencie, wykazały dla przykładu, iż obszar mózgu, który odpowiedzialny jest za kontrolę ruchów palców jest u nich dużo lepiej rozwinięty. Czy ćwiczenie umysłu ukierunkowane na zintensyfikowanie takich stanów umysłu jak altruizm, współczucie, wewnętrzny spokój czy cierpliwość mogłoby przynieść podobne rezultaty? Tego właśnie starają się dowieść najnowsze programy badawcze.
Plastyczność mózgu jest od dłuższego czasu głównym obszarem zainteresowań Richarda Davidsona, wybitnego neurologa z Uniwersytetu w Wisconsin, który przez dwie ostatnie dekady badał obwody mózgu odpowiedzialne za odczuwanie emocji. Davidson chciałby dowiedzieć się, czy badanie praktykujących medytację może pomóc zgłębić tajniki funkcjonowania ludzkiego mózgu lub odnaleźć nowe spojrzenie na psychologię. Ta współpraca była możliwa dzięki Mind and Life Institute, który założony został w latach 80. XX w. przez Adama Engle oraz neurologa Francisco Varelę, aby umożliwić dialog pomiędzy uczonymi buddyjskimi i zachodnimi naukowcami. Od 1981 roku odbyło się 15 tego rodzaju spotkań, z których każde trwało kilka dni. We wrześniu 2003 roku po raz pierwszy spotkanie zostało udostępnione dla publiczności, dzięki konferencji zatytułowanej ‘Badając Umysł’, zorganizowanej przez Massachusets Institute of Technology i sponsorowanej przez MIT McGovern Institute for Brain Research. Przez 3 dni zespoły neurologów i uczonych buddyjskich występowały przed publicznością liczącą 1100 osób - głównie naukowców, w celu przedyskutowania kwestii związanych z uwagą, wyobraźnią oraz emocjami. Od tamtego czasu otwarte dla publiczności spotkania odbywały sie w różnych miejscach.
Dzięki zaawansowaniu technik skanowania mózgu oraz innych testów behawioralnych, dzisiaj możliwe stało się bardziej precyzyjne i naukowe badanie tych wewnętrznych dokonań oraz testowanie bezpośrednich doznań osób medytujących za pomocą zachodnich technik badawczych, jak również lepsze zrozumienie stanów umysłu, które osiągają medytujący.
Richard Davidson i jego współpracownik Antoine Lutz współpracowali z buddyjskimi medytującymi, którzy mieli za sobą od 15 000 do 40 000 godzin spędzonych na medytacji w ciągu ostatnich 15 - 40 lat, aby lepiej poznać aktywność mózgu związaną z odczuwaniem pozytywnych emocji takich jak ‘bezwarunkowe miłosierdzie’. Kilka znaczących publikacji na temat tego fascynującego projektu badawczego pojawiło się w różnych czasopismach naukowych. Podobne badania odbywają się również w Princeton, Zurychu i Maastricht.
Celem buddyjskich kontemplujących biorących udział w tego typu projektach jest dzielenie się bogactwem introspektywnych doświadczeń, które mogłyby być pomocne w budowaniu emocjonalnej równowagi, przeciwdziałaniu brakowi koncentracji, budowaniu prawdziwego dobrobytu i rozwijaniu cech ludzkich, w ten sposób przyczyniając się do lepszego, bardziej miłosiernego społeczeństwa. Zmieniając siebie, możemy stopniowo zmienić świat”.
Ten odczyt został zaprezentowany przez Matthieu Ricarda, mnicha buddyjskiego na drugiej konferencji ‘Happiness & Its Causes’, która miała miejsce w październiku 2008 roku w Londynie i odtworzony za pozwoleniem w miesięczniku ‘Yoga & Health’.
Matthieu Ricard
tłumaczenie Rafał Gadomski
Yoga & Health, styczeń 2009